Od tej pory posty będą pojawiały się co raz to częściej, lecz będą bardzo krótkie. Myślę, że to będzie lepsze niż czekanie na posty kilka tygodni.
Miłego czytania życzę!
Rozdział V
RAFAŁ KWIATKOWSKI ZAPRASZA MNIE NA SPACER PO PARKU
- Czemu płaczesz? - pyta mnie na oko piętnastoletni chłopak o cudownych przejrzystych, błękitnych, orzeźwiających.... (dobra nie będę dalej nic mówić bo wymyśliłabym określeń na dwie strony A4) oczach i jasno brązowych włosach dosiadając się do mnie. Stwierdzam, iż to jest ten przystojny facet, w który się kiedyś ,,kochałam" - Rafał.
Na jego głos aż podskakuję. Wtedy Rafał uśmiecha się tak bardzo seksownie, że aż nie wiem co powiedzieć. W końcu wypowiadam coś co brzmi beznadziejnie;
- Yyyy.... Hej Rafał.
- Znasz moje imię? - dziwi się.
- Jak chyba każdy. - przewracam oczami.
- Aż głupio mi powiedzieć, że ja twojego nie znam.
- Katherine.
- Katherine? Nie jesteś z Polski?
- Jestem. Tylko, że mój ojciec pochodził z USA, no i stwierdził, że chyba można mnie nazwać po angielsku...
- Ah. Wracając do mojego poprzedniego pytania; Co się takiego stało, że płaczesz? - mhm... musi do tego wracać. Musi, musi, musi.
- Już nie płaczę.
- Ale płakałaś.
- Bo mam problemy.
- Jakie? - otwiera szeroko oczy, przez co nie odpowiadam przez pół minuty.
- Yyy... Myślisz, że Ci się teraz tu wyżalę?
- Nie, ale może w parku - odpowiada. - Masz czas? - dodaje.
Czy Rafał Kwiatkowski w tej sekundzie mego życia zaprosił mnie na coś w rodzaju randki?
- Yyyy... No tak, ale najpierw chyba pójdę do toalety - uśmiecham się.
Szybko odjeżdżam pełna strachu. Jeszcze nigdy nie byłam na randce!
Spoglądam w lustro i uświadamiam sobie, jak bardzo jestem brzydka.
Rok kompletnego nie dbania o siebie, chyba coś zmienił.
Spanikowana szukam w torebce czegoś, czym mogłabym choć minimalnie poprawić swój wygląd. Znajduję jedynie pomadkę, szczotkę oraz tusz do rzęs. Skąd on się tam wziął? Dobra, nieważne. W pośpiechu czeszę włosy, myję twarz, smaruję usta pomadką i maluję rzęsy.
Wyjeżdżam i uśmiecham się bardzo szeroko w kierunku Rafała. Zdaję sobie sprawę, że uśmiecham się po raz pierwszy od bardzo dawna. Nawet w dniu powrotu do domu robiłam miny uśmiecho-podobne.
Coś czuję, że od tej chwili coś w moim życiu się zmieni. I to będzie duża zmiana.
Ładnie piszesz :)
OdpowiedzUsuń