niedziela, 29 marca 2015

Rafał Kwiatkowski zaprasza mnie na spacer po parku.

Od tej pory posty będą pojawiały się co raz to częściej, lecz będą bardzo krótkie. Myślę, że to będzie lepsze niż czekanie na posty kilka tygodni.
Miłego czytania życzę!

Rozdział V
RAFAŁ KWIATKOWSKI ZAPRASZA MNIE NA SPACER PO PARKU
- Czemu płaczesz? - pyta mnie na oko piętnastoletni chłopak o cudownych przejrzystych, błękitnych, orzeźwiających.... (dobra nie będę dalej nic mówić bo wymyśliłabym określeń na dwie strony A4) oczach i jasno brązowych włosach dosiadając się do mnie. Stwierdzam, iż to jest ten przystojny facet, w który się kiedyś ,,kochałam" - Rafał.
Na jego głos aż podskakuję. Wtedy Rafał uśmiecha się tak bardzo seksownie, że aż nie wiem co powiedzieć. W końcu wypowiadam coś co brzmi beznadziejnie;
- Yyyy.... Hej Rafał.
- Znasz moje imię? - dziwi się.
- Jak chyba każdy. - przewracam oczami.
- Aż głupio mi powiedzieć, że ja twojego nie znam.
- Katherine.
- Katherine? Nie jesteś z Polski?
- Jestem. Tylko, że mój ojciec pochodził z USA, no i stwierdził, że chyba można mnie nazwać po angielsku...
- Ah. Wracając do mojego poprzedniego pytania; Co się takiego stało, że płaczesz? - mhm... musi do tego wracać. Musi, musi, musi.
- Już nie płaczę.
- Ale płakałaś.
- Bo mam problemy. 
- Jakie? - otwiera szeroko oczy, przez co nie odpowiadam przez pół minuty.
- Yyy... Myślisz, że Ci się teraz tu wyżalę?
- Nie, ale może w parku - odpowiada. - Masz czas? - dodaje.
Czy Rafał Kwiatkowski w tej sekundzie mego życia zaprosił mnie na coś w rodzaju randki?
- Yyyy... No tak, ale najpierw chyba pójdę do toalety - uśmiecham się.
Szybko odjeżdżam pełna strachu. Jeszcze nigdy nie byłam na randce!
Spoglądam w lustro i uświadamiam sobie, jak bardzo jestem brzydka.
Rok kompletnego nie dbania o siebie, chyba coś zmienił.
Spanikowana szukam w torebce czegoś, czym mogłabym choć minimalnie poprawić swój wygląd. Znajduję jedynie pomadkę, szczotkę oraz tusz do rzęs. Skąd on się tam wziął? Dobra, nieważne. W pośpiechu czeszę włosy, myję twarz, smaruję usta pomadką i maluję rzęsy.
Wyjeżdżam i uśmiecham się bardzo szeroko w kierunku Rafała. Zdaję sobie sprawę, że uśmiecham się po raz pierwszy od bardzo dawna. Nawet w dniu powrotu do domu robiłam miny uśmiecho-podobne.
Coś czuję, że od tej chwili coś w moim życiu się zmieni. I to będzie duża zmiana.

1 komentarz: